Wczoraj mieliśmy przyjemność wspaniałą Filharmonię  im. Mieczysława Karłowicza.

W sali gwiazd poczuliśmy się trochę jak w nocy pod gołym niebem.

Zauroczyła nas sala koncertowa ZŁOTA – prawie jak w królewskim pałacu.

Mogliśmy stanąć pod olbrzymim ślimakiem,

pod schodami prowadzącymi do wymienionych sal koncertowych.

Czuliśmy się tam wspaniale, było pięknie.